Somebody Else czyli ja.

Właściwie, to głupio zaczynać wpisy od linków, ale ostatnio nawet pisanie kiepsko mi idzie. Słucham za to muzyki, bo podzieliliśmy się na dwa pokoje i mam największą z dotychczasowych namiastek wymarzonego livingroomu z białym regałem i książkami.

Może to przez okres, ale mam strasznie mdławe rozkminy na temat dosłownie wszystkiego. Jak już skończę opisywać Człekowi w SMSach jeden problem, to ni stąd, ni zowąd, nagle, pojawia się kolejny. Dziś w Cafe Zwierzyniec przypomniało mi się jak bardzo wzrusza mnie widok samotnie siedzących w knajpach i restauracjach ludzi. Oczywiście nie obyło się bez dwóch rozedrganych łezek na policzkach.

Czasami mam wrażenie, że jestem jak mój Dziadek, który wzrusza się, gdy łyżka w reklamie Knorra ładnie nabierze zupę. A czasami wydaje mi się, że jestem jak brat mojej Babci, słynny Wujek Heniek – leniwa i niereformowalna w swoim pasożytnictwie.

Niech już będzie ten październik, pójdę sobie moi mili państwo, na to prawo. Zdobędę, panie i panowie, magistra, zasiądę za biurkiem i będę pracować. I zarabiać pieniądze, o których dziś mogę jedynie marzyć.

Kurwa, kiedyś byłam KIMŚ. Dziś też jestem kimś. Innym.

  1. magister prawa, taaa… ale żeby z tego pieniądze były…

    • Seba
    • Kwiecień 28th, 2010

    To się pozmieniało u Ciebie. Ostatnio, gdy Cię czytałem, tak naprawdę zachłannie, byłaś na dzienikarstwie, chodziłaś z Marcinem, a PAULINA (:-)) z Bartkiem się zaręczyli. No i zapytanko. A teraz wchodzę i co? Prawo? Skąd ten pomysł?

  2. To wcale nie jest takie proste, żeby łyżka ładnie zupę nabrała. Też się wzruszam.

  1. No trackbacks yet.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.